Niemal na wszystkich wystawach starogardzkich sklepów pojawiły się już czerwone serca. Mają one symbolizować zbliżające się niedługo święto zakochanych.
- Święto zakochanych, mimo mojego wieku, obchodzę co roku. Uważam bowiem, że każdy wiek jest dobry dla miłości – mówi Kazimierz Wieczorek, 74-letni starogardzianin. – W ubiegłym roku z tej okazji kupiłem mojej małżonce czerwone pluszowe serduszko i kwiatki. Tym razem to niespodzianka, którą zdradzę dopiero 14 lutego.
Takich ludzi jak pan Kazimierz jest jednak niewielu, jak twierdzą bowiem starogardzcy kupcy, walentynkowe upominki kupują przede wszystkim młodzi ludzie.
Czekoladki dla łakomczuchów
Niezależnie jednak od wieku przy zakupie upominku pole do popisu mają wszyscy, w sklepach bowiem aż mieni się od czerwonych upominków. Prezenty te są bardzo zróżnicowane, niektóre wykonane są z pluszu, inne z wosku, a nawet porcelany. Dla zakochanych łakomczuchów w sklepach spożywczych można zakupić wiele czekoladek, bombonierek i lizaków w kształcie serc. Niektóre cukiernie specjalnie w dzień świętego Walentego będą sprzedawały również marcepanowe ciastka i torciki w kształcie serduszek.
- Największym powodzeniem wśród kupujących walentynkowe upominki, podobnie jak w roku ubiegłym, cieszą się pluszowe serduszka – mówi Anna Kościelna, ekspedientka jednej ze starogardzkich kwiaciarni. – Upominki te nie są zbytnio drogie, a mogą przynieść komuś dużo radości.
Na tegorocznych walentynkach tradycyjnie zarobi również poczta. Oprócz upominków bowiem zakochani kupują również walentynkowe kartki, które na dzień przed świętem wysyłają do ukochanej osoby.
Konkurencja dla poczty
- W ubiegłym roku po wyciągnięciu przez listonosza listów ze skrzynki aż mieniło się od czerwonych kopert – mówi jeden z pracowników poczty. – To miłe, że tego dnia tylu ludzi wyznaje sobie uczucia pisemnie, bowiem od kiedy pojawiły się telefony i SMS-y ludzie zapominają o tradycyjnym przekazywaniu wiadomości poprzez kartki papieru.
- W ubiegłym roku zamiast walentynek mojej dziewczynie Ewelinie wysyłałem co godzinę jednego miłosnego SMS-a – mówi starogardzianin Czarek Kalinowski. – Ewelinka była bardzo szczęśliwa. Stwierdziła, że pomysł ten był dobry, gdyż swoje uczucia potwierdzałem jej przez cały dzień, a kartkę walentynkę otrzymałaby tylko raz.
Autor artykułu: Anna Wysocka